Historia powstania SHOBUKAI ma swoje początki jeszcze w późnych latach siedemdziesiątych. Jako młody adept judo uczyłem się różnych chwytów z książek i czasopism zachodnich, podglądałem zapaśników i różne sceny w filmach kryminalnych i sensacyjnych. Było to o tyle proste, że pochłaniałem setki informacji związanych ze sztukami walki i bardzo łatwo sobie je przyswajałem. Nie tylko teoretycznie, bo miałem znakomitą koordynację i elastyczność. Dzięki mojej „podwórkowej” szkole walki, moi koledzy z sekcji judo coraz częściej prosili mnie, abym ich nauczył jakichś sztuczek. Moje obrotowe kopnięcia robiły wówczas takie wrażenie, jak film „Wejście Smoka”. Na pewno nie było to jeszcze karate, ale wyglądało nieźle, a i w kilku starciach było tak niesamowite, że efekt był zaskakująco dobry. I tak to się zaczęło. Moimi pierwszymi uczniami zostali: Jerzy Waczyński, który wcześniej trenował zapasy, a za moją namową rozpoczął treningi judo w ks. Jagiellonia Białystok. Drugim był Zbigniew Kłubowicz, znakomity judoka i karateka. Następnie dołączyli Andrzej Dyraga judoka z Gwardii Białystok oraz Janusz Roszkowski i Dariusz Gawroński. Obaj to karatecy ze szkoły kyokushin. Ponieważ wszyscy trenowaliśmy dużo (nawet dwa razy dziennie) zostawała nam tylko niedziela, aby spotkać się razem i poćwiczyć różne techniki. Były to piękne dni, pełne zapału i jasno wytyczonego celu. Mimo pierwszych animozji miedzy sekcjami SHOTOKAN i KYOKUSHIN nadal zachowywaliśmy neutralność stylową. Na początku lat osiemdziesiątych upomniała się o mnie armia. Powrót do sekcji judo był dla mnie większym szokiem niż skok ze spadochronem. Ja stary szowinista musiałem znosić obecność kobiet na tatami. Poza tym cała dyscyplina i etykieta dojo przestała nagle istnieć. Zrozumiałem, że idą inne czasy. To co było tajemnicze i pociągające nie pasowało do wyczynu sportowego. Z mojej pierwszej grupy został tylko Andrzej Dyraga. Jerzy wyjechał na zachód. Zbigniew poszedł na studia medyczne, a „bracia syjamscy” zmienili stan cywilny. Rozpoczynałem od nowa. Okazało się, że w młodej sekcji judo jest jeszcze kilku zapaleńców. Po wstępnej selekcji przyjąłem do SHOBUKAI dwóch braci – Roberta i Zygmunta Bąbczyńskich. Po dłuższym czasie doszedł jeszcze Tomasz Kiersnowski i Robert Sadowniczy. Ten ostatni był moim pierwszym uczniem, który z moich rąk otrzymał 1 KYU Ju-Jutsu. Było to dokładnie 09.05.1996r. po 10 latach treningu. W tym samym czasie co Tomek i Robert do grona moich uczniów dołączył Andrzej Prokopiuk, pseudo „Szpagat”. Bardzo utalentowany, młody człowiek. Nasze wspólne treningi i wyprawy trwały od 1984 r. do 1990 r. Tak! wyprawy – ponieważ w tamtych czasach nie wystarczyło umieć salta w przód i tył oraz mnóstwa różnych technik walki, aby być uczniem SHOBUKAI. Włóczyliśmy się więc po górach i oczywiście tam gdzie tego robić nie wolno. Zaliczaliśmy bagna, jaskinie, skoki spadochronowe i wiele, wiele różnych zwariowanych ćwiczeń i szkoleń, które dzisiaj nazywają się survival, sporty ekstremalne, itp. Ja nazywałem to Nin-jutsu. Na początku lat dziewięćdziesiątych wróciłem do jednostki specjalnej, tj. Białostockiej Kompanii Specjalnej, która prędko zmieniła nazwę na Antyterrorystyczną. Przez kolejne kilka lat SHOBUKAI przestał oficjalnie istnieć. W 1996r. po namowie kilku przyjaciół, oficjalnie zarejestrowałem Białostocki Ośrodek Japońskich Sztuk Walki „SHOBUKAI”. Jest to trzecie oblicze SHOBUKAI, który mając swoje wzloty i upadki wyszkolił w tym czasie wielu wspaniałych ludzi. Chciałbym w tym miejscu przeprosić, jeśli kogoś pominę. Nie jestem stronniczy, ale lata uciekają, a nazwisk były setki. W mojej pamięci jako znakomici adepci sztuk walki i fajterzy zapisali się m.in.: Przemysław Borsuk, Sławomir Tomulewicz, Dariusz Rolnik, Wojciech Kamiński, Krzysztof Perkowski, Dominik Szostak, Kamila Kucharska, Radosław Monach, Artur Matejczuk, Antoni Kraśnicki, Grzegorz Żakiewicz, Maciej Wasilewski, Piotr Baczar, Jacek Sypytkowski, Jacek Tymiński, Krzysztof Rogowski i wielu innych. Bardzo im dziękuję za wspólną naukę. Mogłem się od nich wiele nauczyć. Naprawdę.
AKTUALNI CZŁONKOWIE SHOBUKAI
1. Zbigniew Struk - Szef B.O.S. SHOBUKAI
KYOSHI 7 DAN YAWARA JUTSU
2. Grzegorz Kuzara - Koordynator techniczny SHOBUKAI
5 DAN JU JUTSU, 3 DAN YAWARA JUTSU
3. Zbigniew Kłubowicz - 4 DAN YAWARA JUTSU
4. Marcin Konop - 4 DAN YAWARA JUTSU
5. Krzysztof Bednarski - 3 DAN YAWARA JUTSU
6. Marek Oleksicki - 2 DAN YAWARA JUTSU
7. Michał Kuzara - 2 DAN YAWARA JUTSU
8. Damian Kraszewski - 1 DAN YAWARA JUTSU
9. Andrzej Sieśkiewicz - 1 DAN YAWARA JUTSU
10. Krzysztof Sokołowski - 1 DAN YAWARA JUTSU
11. Lech Oleński - 1 DAN YAWARA JUTSU
12. Zbigniew Wysocki - 1 DAN YAWARA JUTSU
13. Grzegorz Szugzda - 1 DAN YAWARA JUTSU
14. Krzysztof Forgacz - 1 DAN YAWARA JUTSU
15. Anna Paszkowska - KOHAI
HONOROWI CZŁONKOWIE SHOBUKAI
Sensei Ryszard Zieniawa 5 DAN Judo Kodokan, 8 DAN Judo
Sensei Piotr Klimowicz 5 DAN Judo
Tylko członkowie sekcji ju-jutsu aiki-jutsu B.O.S. SHOBUKAI są uprawnieni do składania pisemnej prośby o dopuszczenie do egzaminów na poszczególne stopnie szkolne KYU. Członkom SHOBUKAI przysługują zniżki w opłatach za staże i seminaria. Nawet do 50%. Pozostałe osoby z sekcji są uczestnikami zajęć. Po trzymiesięcznym okresie treningowym mogą ubiegać się o przyjęcie do grona członków SHOBUKAI. Nie czasokres jest jednak istotny, lecz to w jaki sposób dana osoba przyswoiła sobie etykietę dojo, jej zaangażowanie w treningach oraz ogólna postawa i zachowanie. Skreślenie z listy członków następuje automatycznie, w przypadku gdy dana osoba rezygnuje z zajęć lub ponad rok w nich nie uczestniczy. Drugim powodem może być rażące naruszenie dyscypliny.
Zbigniew Struk